Jakiś czas temu kupiłem książkę pana Piotr Pytla (prawie 2 lata temu), przeczytałem ją chodź język był tak skomplikowany, że byłem prawie pewien, że takich słów nie może używać żadna istota od światła. Zapomniałem o tej książce, co się z nią stało.


Kilka dni temu żona wspomniała o książce P. Pytla, że jest w dolnej półce szafki nocnej. Dziwne, znowu przedmiot (jak to byty) tuż przy głowie, gdy śpię i to akurat po mojej stronie łóżka.


Wyciągnąłem książkę na wierzch i położyłem na szafce i co ważne, na niej położyłem swój telefon i podłączyłem do ładowarki. Oczywiście książkę po to wyciągnąłem, nie by ją czytać, bo takich informacji już nie przyjmuję, ale by ją sprawdzić podczas medytacji czy jest bezpieczna i nie była dyktowana przez żadną istotę.


Problem z ładowaniem telefonu
Pierwsze na co zwróciłem uwagę, gdy mój telefon leżał na książce i próbował się ładować, to fakt, że telefon bardzo długo się ładuje. Przez 3 godziny naładował się około 20% kiedy normalnie w godzinę się tyle ładuje. Zdziwiło mnie to, ale początkowo nie skojarzyłem tego z książką.


Wejście w medytację i odkrycie portalu w książce
Późnym wieczorem Ania weszła w medytację, a ja ją w niej poprowadziłem. Pierwsze co chciałem sprawdzić, to jak książka pana Pytla reaguje na światło ze Źródła. Okazało się, że książka wygląda jak portal, światło wpadało do książki i jakby wychodziło z drugiej strony. W tym momencie wyjaśniło się czemu telefon, który położyłem na książce nie chciał się ładować.


Pojawia się tym razem szary przeźroczysty byt o rysach człowieka

Zarządałem, by pojawił się byt przed Anią, który pobierał z nas energię i ingerował w nas. Oczywiście nie miałem pewności, że się pojawi cokolwiek. Jednak ku naszemu zaskoczeniu przed Anią stanął jasno szary byt przeźroczysty o konturach człowieka, ale jakby te kontury już tracił, ponieważ stawał się coraz bardziej “napompowany” w energię, którą z nas pobierał.


Pomyślałem a była już 1:00 w nocy, że może wystarczy zakazać mu ingerencji, a jutro rano pójdę ją wyrzucić na śmietnik. Powiedziałem do Ani, by zabroniła mu ingerencji w nas. Byt się roześmiał na te słowa. Zdenerwował mnie pajac jeden. 😊 Powiedziałem mu tak: “Za rok 100 tysięcy ludzi będzie o was wiedziało i nikt nie kupi waszych książek. Też to takie zabawne dla ciebie?”.


Ciemna energia podczas medytacji i wybiórcze ataki
Poprosiłem Anię by sprawdziła od kogo pobierał byt energię. Okazało się, że nie pobierał z Ani, by się nie zorientowała, ale pobierał ją ze mnie i jeszcze więcej z córki. I tutaj kolejny trik jakie te istoty stosują, bo atakują te osoby, które nie są właścicielami książki ani przedmiotów. Tak jak nie atakują “autorów” książek którym dyktują swoje brednie. Dlatego przestrzegam Was przed bytami od przedmiotów. One nie muszą Was atakować i nie musicie odczuwać coś złego z tych przedmiotów. Mogą atakować choćby partnera i dzieci i to im wystarczy, by wyżyć z ich energii.
Jednocześnie zauważyłem, że podczas medytacji na światło ze Źródła niemal zawsze nachodziła jakaś ciemna energia i nie wiedziałem skąd ona pochodzi. Po odkryciu tego byta teraz już wiem.


Wyrzucenie książki do kosza i atak po 24 godzinach
Ubrałem się i poszedłem wyrzucić książkę do kosza znajdującego się około 50 metrów od domu. Po drodze pomyślałem by książkę gdzieś spalić, ale ponieważ nie miałem zapałek, sądziłem, że to zabezpieczy nas przed ingerencją byta do czasu aż książkę wywiozą do utylizacji.


Minęła doba i nic się nie działo, aż wieczorem na drugi dzień byt od książki zaczął Anię atakować podczas medytacji zarzucając ją ciemną energią i uniemożliwiając kontakt ze Źródłem i medytację. Wysyłał jej do tego różne myśli, że jak przyniesiemy książkę z powrotem, to wszystko będzie dobrze, nie będzie problemów z medytacją i tak dalej. Tym mnie jeszcze bardziej wkurzyła gnida jedna. Wziąłem zapałki i poszedłem znaleźć książkę. Musiałem się nieźle natrudzić, w efekcie prawie nurkować w koszu by książkę odnaleźć. Udało się. Wziąłem ją do plecaka i poszedłem poza miasteczko na łąkę i książkę, niemal kartka po kartce, całą doszczętnie spaliłem.


Zmiany na lepsze po spaleniu książki
Po tym jak spaliłem książkę zauważyłem dwie zmiany. Pierwsza to zachowanie córki, jest dużo bardziej wesoła. Druga zmiana jaką zauważyłem, to to, że podczas medytacji częściej dostrzegam światło ze Źródła docierające do czakry trzeciego oka.


Podsumowanie
Pytaliście o przeźroczyste byty z książek. Takie właśnie są. Bardzo inteligentne, no w końcu dyktują książki, więc swój rozum mają :). To co nas zaskoczyło, w ich działaniu, to to, że nie atakują tych osób, które mogą książkę zniszczyć i wyczuć ich negatywną energię. Atakują pozostałych domowników i to im wystarczy. Oczywiście nie tylko pobierają energię. Wpływają na nastrój, by człowiek miał na tyle niską energię, by dla nich była bardziej strawna.

Udostępnij by rozwijać świadomość u ludzi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Ania Mart

Nazywam się Anna Mart i pracuję jako egzorcysta świecki. Potrafię dostrzec energie w medytacji, dusze, zjawy, klątwy i istoty demoniczne różnego pochodzenia. Często zajmuję się najtrudniejszymi przypadkami opętań, nawiedzeń, gdy księża egzorcyści nie mogą już pomóc, a modlitwy oczyszczające dają tylko chwilową poprawę. Wiele z przypadków, które dotyczą np. nawiedzania osób czy miejsc przez dusze i zjawy, księża egzorcyści nie są w stanie pomóc, ponieważ dogmat Kościoła Katolickiego nie przewiduje tego, że dusza ma wolną wolę po śmierci i może przebywać tam, gdzie chce np. łączyć się z duszą dziecka, pozbawiając jej w ten sposób energii. Jeśli potrzebujesz rady, jeśli Twój przypadek jest trudny czy beznadziejny napisz do mnie. Do tego, by pomóc wystarczy mi często zdjęcie miejsca czy osoby. Nie załamujcie się, gdy spotykacie się z przejawem negatywnych energii. Często te przypadki to początek naszej przemiany i odnalezienia w sobie mocy boskiej, energii Źródła Miłości. To pierwszy stopień na drodze ku życiu bogatemu w moc Stwórcy. Z miłością Ania.

9 Komentarzy

Artur · 18 czerwca, 2021 o 6:28 pm

Witam, po tych postach o książkach to strach cokolwiek czytać. Jak mogę sprawdzić czy książka , którą posiadam ma jakieś podpięcia ? Czytam waszego bloga od jakiegoś czasu, jak tak pomyśleć to większość rzeczy powoduje coś… książki , pewnie muzyka też, przedmioty i wiele innych rzeczy. Jaka ta kreacja jest wadliwa ;/

Renata · 14 lipca, 2021 o 7:59 am

Przyznaje, ze jestem zadziwiona tym wpisem. Bylam na kursach u Piotra Pytla i wiem, ze poglady reprezentowane przez niego sa bardzo podobne do Waszych. To znaczy, przede wszystkim zalecenia, zeby kontaktowac sie ze zrodlem bezposrednio, budowa Wszechswiatow, kwestie wolnej woli i stworcow. Dlaczego wiec jego ksiazka mialaby byc portalem dla bytow? Bede wdzieczna za wyjasnienie.

    Ania Mart · 14 lipca, 2021 o 8:04 am

    Ale co mam Ci wytłumaczyć? Czemu to portal? Bo byt dyktował mu część lub może znaczną część ksiazki dlatego ma tak dużo energii byta ta książka, że może sobie otworzyć w niej portal. Poza tym, co już wielokrotnie zwróciliśmy uwagę na to, ksiażki z portalem najczęściej zdradzaja to już na okładce, tak jak na okładce ksiażk. P. Pytla jest narysowany portal. Jeśli ktoś ma inne zdanie, może trzymać książki w domu. Tylko problem jest w tym, że te byty są na tyle inteligente że nie atakują właściciela książki, ale najczęściej członków rodzin, dzieci, współmałżonka, który zaczyna czuć się gorzej, ma myśli depresyjne, czy nawet myśli samobójcze.

Marcin · 19 sierpnia, 2021 o 12:11 am

Zaciekawiło mnie to, że byt był w stanie nadal atakować mimo wyrzucenia książki do śmietnika znajdującego się 50 metrów od domu i dopiero spalenie tej książki ostatecznie rozwiązało problem. A co byłoby w przypadku, gdybyście wyrzucili tą książkę np. 1 kilometr od domu? Czy wtedy byt nadal dawałby radę atakować, czy może taka odległość zapobiegłaby temu skutecznie?

    Iwona · 19 sierpnia, 2021 o 6:14 am

    Również posiadam dwie książki Piotra i zastanawiam sie: smietnik? Niszczarka? Spalenie?

      Ania Mart · 20 sierpnia, 2021 o 8:51 am

      My tego nie mówimy. Czasami ktoś chce posiadać książki mimo zagrożenia. Często właścicieli ksiązki nie atakują, a atakują rodzinę.

    Ania Mart · 19 sierpnia, 2021 o 7:53 pm

    On atakował bo naginał prawo. Jak rzeczy daleko wywieziesz to wie, że juz to jest jawne naruszenie prawa, a to grozi powaznymi konsekwencjami.

      Marcin · 20 sierpnia, 2021 o 3:40 am

      Dziękuję za odpowiedź ale nie wiem czy dobrze ją zrozumiałem. Chodziło Ci o to, że to BYT narusza w ten sposób prawo i grozi to poważnymi konsekwencjami DLA NIEGO, tak?

        Ania Mart · 20 sierpnia, 2021 o 8:49 am

        tak, dokładnie. Bardzo rzadko spotykamy się, by byt naruszał wolną wolę. Zdarza się ale to jest albo głupi byt, albo byt, który nie jest świadomy konsekwencji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *