Wczoraj cofnęliśmy się w czasie i przestrzeni do momentu, gdy święta Faustyna miała wizje widzenia Jezusa. W medytacji żona zobaczyła świętą Faustynę, jak klęczała przed dosłownie hologramem Jezusa a po jej bokach stali czterej aniołowie Matrixa, bardzo przejęci tym co robią. Spytałem, czy oni dyktowali jej jakieś słowa. Ania przeszła do momentu, jak św. Faustyna spisywała słowa, które Ci aniołowie matrixa dyktowali jej prosto do umysłu.

Jak wyglądali aniołowie matrixa?
Byli ubrani w szaro-beżowe szaty i nie odznaczali się żadnym blaskiem (część aniołów matrixa ma chodź odrobinę blasku, inni mają bardzo neutralne wibracje). Mieli twarze też dosyć przejęte, jakby sami wierzyli w to co robią.
Nie czytaliśmy ani intencji ich, po co to zrobili, dlaczego podawali się za Jezusa i kto ich i z jakiego polecenia wysłał, bo na pewno ktoś ich wysłał, oni nigdy nie pojawiają się przypadkowo.

Udostępnij by rozwijać świadomość u ludzi
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Ania Mart

Nazywam się Anna Mart i pracuję jako egzorcysta świecki. Potrafię dostrzec energie w medytacji, dusze, zjawy, klątwy i istoty demoniczne różnego pochodzenia. Często zajmuję się najtrudniejszymi przypadkami opętań, nawiedzeń, gdy księża egzorcyści nie mogą już pomóc, a modlitwy oczyszczające dają tylko chwilową poprawę. Wiele z przypadków, które dotyczą np. nawiedzania osób czy miejsc przez dusze i zjawy, księża egzorcyści nie są w stanie pomóc, ponieważ dogmat Kościoła Katolickiego nie przewiduje tego, że dusza ma wolną wolę po śmierci i może przebywać tam, gdzie chce np. łączyć się z duszą dziecka, pozbawiając jej w ten sposób energii. Jeśli potrzebujesz rady, jeśli Twój przypadek jest trudny czy beznadziejny napisz do mnie. Do tego, by pomóc wystarczy mi często zdjęcie miejsca czy osoby. Nie załamujcie się, gdy spotykacie się z przejawem negatywnych energii. Często te przypadki to początek naszej przemiany i odnalezienia w sobie mocy boskiej, energii Źródła Miłości. To pierwszy stopień na drodze ku życiu bogatemu w moc Stwórcy. Z miłością Ania.

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *